Mac

Stety czy niestety wyszło tak, że w pracy używam komputera z nadgryzionym jabłuszkiem na obudowie. Minęło już kilka dni zmagania się z innym systemem, innym sprzętem, z całkowicie odmiennym podejściem do wielu spraw, do którego przywykłem korzystając z Linuksa od kilku lat i dawno temu używając systemu od firmy z Redmond.

Co można powiedzieć po kilku minutach korzystania z OSX? Jest inaczej. Nie powiem by wszystkie rozwiązania były złe – wymagają po prostu pewnego przyzwyczajenia. A większość pozostałych udało się zmienić w systemowych ustawieniach. Co mnie bolało? Odwrotne przewijanie – rozumiem argument „jak weźmiesz kartkę do ręki i chcesz przeczytać to co na dole to przesuwasz kartkę w górę” – jednak tyle lat przewijania rolką myszy i korzystania z touchpadów robi swoje i po prostu musiałem to przestawić na wersję „normalną” (przynajmniej dla mnie). Chociaż to błahostka i pewnie po 3-4 dniach bym się przestawił bez większego problemu.

Jedna rzecz mnie zabolała… i tego nie rozumiem. Jedyne tłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy „w USA im i tak bez różnicy, bo nie mają polskich znaków”. Chodzi o rozmieszczenie klawiszy alt – nie mam pojęcia czemu znalazł się pomiędzy ctrl i command. Wprowadzanie w ten sposób polskich znaków nie jest dla mnie wygodne. Jednak chyba pomyśleli o tym i bez problemu można zamienić klawisze miejscami w opcjach, bez specjalnego grzebania. Ale chwila… odpalam terminal i dalej jest coś nie tak. Ah tak – lewy i prawy alt to te same klawisze. Z pomocą przychodzi iTerm2, w którym można ustawić rozróżnianie dwóch z pozoru takich samych, ale przecież innych w działaniu w kilku miejscach, klawiszy.

Sprzęt. Sam w sobie nie jest zły, materiały są ok. Tylko klawiatura dziwna – nie pasuje mi to jak się na niej pisze, wrażenie jakbym naciskał klawisze leżące na gąbce. Brak jakiegoś charakterystycznego skoku i czucia oporu. Dla mnie za miękko. Matryca – matowa i 1440×900 – wystarczająco mnie to zadowala. Sam komputer nie jest pierwszej nowości, ale praca na nim nie jest jakoś utrudniona.

O ergonomii i użyteczności całości systemu ciężko mi się jeszcze wypowiedzieć, bo korzystam głównie z terminali i ssh, więc i tak pracuję większość czasu podłączony do Linuksa, a jeśli korzystam z czegoś innego to przeglądarka, mail albo jabber. I mogę powiedzieć, że dwie ostatnie aplikacje dostarczane przez system domyślnie są wystarczające do wygodnego użytkowania.