Pół roku z Sansą Fuze

Słuchanie muzyki z telefonu do wygodnych nie należy, szczególnie gdy telefon nie ma wyjścia 3.5mm, ma dziwne karty pamięci i trzyma max 2 dni – pod warunkiem, że go nie dotykamy. Sprzęt grający wybierałem dobre pół roku, ciągle się zastanawiając czy jest mi tak na prawdę potrzebny. Akurat jak kolejny raz się przymierzałem do wyboru i kupna była promocja to się zdecydowałem, cena przyciągnęła. [more]

Ogólnie

Wybrałem wersję 4GB, głównie ze względu na kolekcję flaców na dysku. W połączeniu z kartą 8GB daje to już całkiem sporo miejsca, w pełni wystarczającego na umilenie porannej podróży do szkoły czy pracy. Do urządzenia dołączone było “etui”, czy jak nazwać kawałek materiału do którego można włożyć nasze maleństwo. Mp3 jest bardzo poręczna, klawisze chodzą cicho. Koło ma lekki luz od początku, ale nie zwiększył się z biegiem czasu.

Firmware

O oryginalnym oprogramowaniu to się nie wypowiem, ponieważ 5 minut po kupnie miałem już wgranego Rockboksa^1. Ten nieoficjalny fw jest dosyć dziwny w pierwszym spotkaniu, chwilę zajmuje zrozumienie zasady działania, obsługi i tak dalej, gdy się przyzwyczaimy nawet nie będziemy patrzeć na to co przygotował dla nas Sandisk. Więcej nie ma co pisać, tekstów o rb jest pełno ;)

Dźwięk

Oryginalne słuchawki nie przypadły mi do gustu – ich jakość i wygoda nie były zadowalające. Znowu długo się zastanawiałem co wybrać (tym razem “tylko” dwa miesiące) i kupiłem MEE M9. Założyłem gumki z szarym filtrem i dźwięk płynący z Fuze przez słuchawki jest świetny. Jest bas tam gdzie trzeba, są dobre wysokie tony, jest przestrzeń. Na czarnym filtrze dla mnie było zdecydowanie za dużo basu.

Podsumowanie

Długo zwlekałem z zakupem, ale jestem zadowolony. Jeśli szukasz dobrego sprzętu współpracującego dobrze z Rockboksem to Fuze jest świetnym kandydatem, jeśli szukasz dobrego dźwięku również. Jak najbardziej polecam.

[tag]rockbox, fuze, sansa, sandisk[/tag] <a href="#fnref:1" rev="footnote">↩</a>